O pożytku z lobbystów i przekupnych naukowców...
 Oceń wpis
   

Gazeta Wyborcza, za prasą zachodnią, bije na alarm – oto okazało się, że potężne lobby cukrowe przez lata przekupywało naukowców i urzędników, by ci nie zachęcali do zmniejszenia spożycia cukrów. Czytamy, że "Zamiast ograniczenia cukru i słodyczy spożywanych głównie przez dzieci rządowi eksperci mieli zwracać swoją uwagę na alternatywne metody leczenia próchnicy, aby nie naruszyć kolosalnych zysków cukrowników". Nie ma co, normalnie większy spisek niż tuszowanie katastrofy UFO w Roswell:

http://wyborcza.pl/1,75400,17556675,Jak_producenci_cukru_zmowili_sie_z_naukowcami_i_urzednikami_.html

Fałszowanie wyników badań jest rzeczą naganną, nie ma co do tego wątpliwości. Źle dzieje się również, jak wyniki są naginane a hipotezy testowane wybiórczo, acz to już jest nie zawsze wynikiem czyjejś złej woli. Jednak w przedstawionej wyżej sprawie, kluczowe jest słówko „alternatywne”. Ktoś po prostu chciał, fakt – akurat w zgodzie z własnym portfelem, by zamiast zakazywać czegoś, znaleźć metodę neutralizacji skutków ubocznych. Owszem, to lobbing i spisek, ale… bardzo niegłupie!

W literaturze SF, ciekawie opisał ten problem Isaac Asimov w książce "Równi bogom". Jest faktem, że tak prości ludzie, jak i decydenci wypierają negatywne strony tego, co jest przyjemne i użyteczne. Tym niemniej… "Jak coś jest kłopotliwe to należy tego zakazać lub ograniczyć" – doprawdy, daleko byśmy zaszli, gdybyśmy przyjęli to za obowiązujący paradygmat! W najlepszym razie nadał obgryzalibyśmy paznokcie, czekając choćby, kiedy miasta utoną w końskim łajnie. Historia najnowsza to nie historia zakazów, ale historia przezwyciężania ograniczeń. To nie historia walki z końskim łajnem w miastach, ale historia silnika spalinowego. To nie historia człowieka z chorągiewką idącego przed autem ale dróg asfaltowych i samochodowych systemów bezpieczeństwa. To nie historia dzieciobójstwa i racjonowania żywności, ale nawozów sztucznych i GMO. To nie historia wstrzemięźliwości, ale antykoncepcji. Wreszcie – co establishment w końcu powoli zaczyna rozumieć – to nie będzie historia bezwzględnej walki o redukcję C02, ale geoinżynierii. To jest i będzie historia tryumfu umysłu nad materią – o czym, nawiązując do "cukrowego spisku", dobrze świadczą twarde statystyki, że ważniejszy dla naszej długowieczności jest dostęp do nowoczesnej opieki medycznej a nie tzw. zdrowy styl życia.

W demaskowaniu "cukrowego spisku" przebija – formalnie słuszny – lęk moralistów starej daty, że postęp ułatwia grzeszenie. To fakt, zwłaszcza jeśli chodzi o przywary lenistwa, obżarstwa i rozwiązłości. Czy to jednak oznacza, że mamy walczyć z cywilizacją, cofać się do mitycznego pseudo-raju, gdzie je się surowe warzywa i pierze ciuchy w balii? Nie, bo nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Nie jest łatwo, gdy jest łatwo i jak chcemy być cnotliwi, to musimy kultywować cnoty pomimo pokus.
 

Komentarze (1)
Historia nie lubi się powtarzać Niepoprawne politycznie hormony
Najnowsze komentarze
2015-05-31 05:43
alebeka:
O pożytku z lobbystów i przekupnych naukowców...
BLABLABLA i nic wiecej. jaja jak berety !
2015-05-31 05:39
jasamjasam:
Usłużni analitycy o refleksie szachisty
Ales "felieton" wymoscil ! I z tego sie tak cieszysz jak by ci ktos w kieszen naplul?
2015-02-25 22:58
bdzik:
Historia nie lubi się powtarzać
Proszę czytać ze zrozumieniem. W proteście przeciw w sumie bardzo łagodnej rekomendacji S[...]
O mnie
Bartłomiej Dzik
Z wykształcenia ekonomista. Badacz szeroko rozumianego hazardu. Miłośnik literatury, gier komputerowych, czekolady i paru innych rzeczy. Może kiedyś zostanie pisarzem :-)
Kategorie
Ogólne