Dlaczego czarny charakter nie powinien być ciemnoszary?
 Oceń wpis
   

Literatura jest pełna pięknych przykładów nawróconych czarnych charakterów – ot choćby Jacek Soplica czy Kmicic z rodzimego podwórka. Co trzeba podkreślić, nawrócenia owe miały konkretny wymiar praktyczny – bohater, który najpierw szkodził, potem aktywnie służył słusznej spawie. Oczywiście, nawrócenia na łożu śmierci też są ważne, w wymiarze metafizycznym nawet równie ważne, ale w wymiarze praktycznym jednak fajnie, jak ktoś naprawi z nawiązka własne błędy.

W Warszawie ostatnio wiele mówi się o „cudach referendalnych”. Gdy już jest pewne, że posada Hanny Gronkiewicz-Waltz będzie zależała od wyniku i frekwencji referendum, nagle uciążliwy remont pierwszej linii Metra kończy się przed planowanym terminem, a bilety komunikacji miejskiej zamiast znów podrożeć potaniają (a nieco wcześniej radykalnie spadły „stawki śmieciowe”). Wszystko to odbywa się w atmosferze iście PRL-owskiej propagandy sukcesu, przesłodzone komunikaty w pociągach metra informują nas co dwie stacje o zakończeniu remontu a jeżdżąca na co dzień limuzyną Pani Prezydent pofatygowała się do kolejki podziemnej.

Czy oznacza to, że mamy do czynienia z iście Kmicicowskim / Soplicowym nawróceniem? W żadnym razie! Pani Prezydent nie przyznała się jak dotąd do żadnego błędu, poza wyimaginowanym błędami w komunikacji (że za mało pokazywała warszawiakom, jak jest im dobrze pod jej rządami). Pokazała jedynie, że pewne usprawnienia – dotąd niemożliwe – są jednak możliwe, pewne podwyżki – dotąd nieuniknione – można odłożyć. Czy de facto okazało się, że czarny charakter jak łaskawie zechce (albo jak czuje oddech pogoni na plecach) może być ciemnoszary.

Tylko na pierwszy rzut oka, taki ciemnoszary władca lepszy jest od czarnego. W praktyce „poszarzenie” jest ujmującym w swym tragizmie postrzałem w kolano. Oto bowiem decydent pokazuje, że „można było zrobić rzeczy lepiej” ale jednocześnie nie następuje nawrócenie, pokuta i obietnica poprawy. Jest to strategia bez sensu – jeśli przyparty do muru schwartzcharakter  nie czuje potrzeby nawrócenia, to sensownie byłoby pokazać, że inaczej się nie dało, że mogłoby być tylko gorzej niż było (jak w tym starym dowcipie o dobrym Leninie, co pogonił chłopca, a przecież mógł zabić). A tak, przedreferendalne prezenty dla warszawiaków są tylko oznaką lęku i słabości. Wyborcy wiele wybaczą, na wiele rzeczy przymkną oko, ale raczej nie da się ich wziąć na litość.

Wygląda zatem na to, że robiąc teraz warszawiakom dobrze, Hanna Gronkiewicz-Waltz robi sobie źle. No chyba, że wyborcy są tak bezrefleksyjni, iż rzucane im ochłapy uznają za dobrą monetę i notowania ratusza poszybują w górę (to byłoby doprawdy mistrzostwo PR-u). W innym przypadku lepiej dla Pani Prezydent, by jednak nastąpiło jej egzystencjalne nawrócenie, bo na powtórne przykręcanie śruby i pokazanie „że jednak się nie da” raczej już miejsca nie ma.

Komentarze (6)
Rytualny ubój a prawa większości Prawdziwy problem wirtualnych bomb
Najnowsze komentarze
2015-05-31 05:43
alebeka:
O pożytku z lobbystów i przekupnych naukowców...
BLABLABLA i nic wiecej. jaja jak berety !
2015-05-31 05:39
jasamjasam:
Usłużni analitycy o refleksie szachisty
Ales "felieton" wymoscil ! I z tego sie tak cieszysz jak by ci ktos w kieszen naplul?
2015-02-25 22:58
bdzik:
Historia nie lubi się powtarzać
Proszę czytać ze zrozumieniem. W proteście przeciw w sumie bardzo łagodnej rekomendacji S[...]
O mnie
Bartłomiej Dzik
Z wykształcenia ekonomista. Badacz szeroko rozumianego hazardu. Miłośnik literatury, gier komputerowych, czekolady i paru innych rzeczy. Może kiedyś zostanie pisarzem :-)
Kategorie
Ogólne