Rytualny ubój a prawa większości
 Oceń wpis
   

Jak na sezon ogórkowy dzieje się całkiem sporo, szczególnie w obszarze religijno-nadprzyrodzonym. Niedawno choćby co bardziej oświeceni i postępowi publicyści zamartwiali się nad popularnością afrykańskiego rekolekcjonisty, który ponoć ma na swoim koncie wskrzeszenia zmarłych. Co ciekawe, tych samych oświeconych ludzi jakoś nie porusza, gdy na uczelniach naucza się, że płeć jest konstruktem kulturowym, albo gdy rząd i gromadka ekspertów przekonuje, że prawdziwe pieniądze to nie te w funduszach emerytalnych ale w komputerach ZUS – a wszak przy czymś takim ewangeliczne cuda to „pikuś”.

Teraz topowym problemem jest zakaz tzw. uboju rytualnego. Poważna sprawa wagi międzynarodowej, miejmy nadzieję, że nie skończy się wojną. Spór ma kilka płaszczyzn, z których najważniejszą jest naruszenie wolności religijnej. Niełatwo tu o kompromis – jeśli ktoś traktuje swoją wiarę poważnie, to wypełnianie Bożych przykazań stawia ponad własne życie. W Biblii mamy zresztą opis męczenników, którzy woleli umrzeć, niż zjeść „nieczyste” mięso. Zakaz uboju rytualnego to na szczęście coś zupełnie innego kalibru niż nakaz jedzenia mięsa niekoszernego – bo zawsze możliwy jest wegetarianizm lub import.

Warto sobie uświadomić, że chodzi o próbą sił w wojnie kulturowej. Zakaz uboju rytualnego nie jest jedynym ani nawet najważniejszym elementem godzącym w obyczaje żydów czy muzułmanów. Taka choćby ustawowa monogamia również nijak się ma do możliwość posiadania czterech żon i zapewne dla niejednego muzułmanina stwarza dużo większą uciążliwość niż konieczność płacenia paru złotych więcej za „czyste” mięso z importu. Sprawa jest o tyle ciekawa, że dużo łatwiej uzasadnić zakaz zadawania zwierzętom zbędnych cierpień niż zakaz dobrowolnej wszak poligamii (chyba że przyjmiemy, że ktoś decydujący się na posiadanie czterech teściowych nie może być zdrowy na umyśle i trzeba go ubezwłasnowolnić).

Według socjobiologów, monogamia jest rodzajem spisku liczniejszych samców beta przeciw samcom alfa, czyli – przekładając na język polityki – dyktatem większość nieliczącej się z prawami mniejszości. Uniwersalnie uznanym dyktatem, który dobitnie pokazuje, że prawa mniejszości w demokracji to iluzja (jest zresztą na to wiele innych przykładów, np. podatek progresywny). Jeśli jakieś mniejszościowe ekscentryczne obyczaje są tolerowane, to nie dlatego, że demokracja jest taka dobra, ale co najwyżej dlatego, że są to zachowania obojętne dla większości bądź ta większość jest, pomimo przewagi liczebnej, słaba.

Zakazu uboju rytualnego świadczy o tym, że komuś los zwierząt nie jest obojętny. W sporze mamy do czynienia z konfliktem dwóch systemów wartości – cokolwiek się wybierze, ktoś będzie niezadowolony, ale jaki jest logiczny argument za tym, by niezadowolona była większość? Domaganie się od większości „wyłączenia moralnej wrażliwości” ze względu na prawa mniejszości jest czystej wody absurdem. Co więcej, w ustach człowieka wierzącego jest aktem bałwochwalstwa – stawia bowiem jakąś abstrakcyjną regułę poszanowania mniejszości w demokracji w roli swoistej nad-zasady, ważniejszej niż cała moralność.

Spór o ubój rytualny naprawdę ma niewiele wspólnego z demokracją jako taką. Mógłby mieć równie dobrze miejsce np. w monarchii absolutnej i wcale nie jest powiedziane, że wtedy żydzi i muzułmanie byliby na gorszej pozycji niż tutaj. Z drugiej strony, w demokracji również mniejszość może krytycznie odnosić się do niemoralnych zachowań większości i próbować je ukrócić, czego dobrym przykładem są ruchy pro-life. Zatem przeciwnicy zakazu uboju rytualnego nie powinni się powoływać na prawa mniejszości, ale raczej pomyśleć, jak stać się demokratyczną większością…
 

Komentarze (10)
Jak Internet spowolnił świat Dlaczego czarny charakter nie...
Najnowsze komentarze
2015-05-31 05:43
alebeka:
O pożytku z lobbystów i przekupnych naukowców...
BLABLABLA i nic wiecej. jaja jak berety !
2015-05-31 05:39
jasamjasam:
Usłużni analitycy o refleksie szachisty
Ales "felieton" wymoscil ! I z tego sie tak cieszysz jak by ci ktos w kieszen naplul?
2015-02-25 22:58
bdzik:
Historia nie lubi się powtarzać
Proszę czytać ze zrozumieniem. W proteście przeciw w sumie bardzo łagodnej rekomendacji S[...]
O mnie
Bartłomiej Dzik
Z wykształcenia ekonomista. Badacz szeroko rozumianego hazardu. Miłośnik literatury, gier komputerowych, czekolady i paru innych rzeczy. Może kiedyś zostanie pisarzem :-)
Kategorie
Ogólne