Ile jabłka w jabłkach?
 Oceń wpis
   

John Carter z powieści Edgara Rice Burroughsa „Księżniczka Marsa”, pisząc o zwyczajach straszliwego marsjańskiego plemienia przyznał jednak, że przynajmniej nie mają oni prawników. Coś w tym jest…

Ostatnio portale informacyjne i technologiczne doniosły o pozwie koncernu Apple przeciw firmie posiadającej delikatesy a.pl z żądaniem zamknięcia / oddania domeny. Chodzi o to, że a.pl jest niby podobne fonetycznie do apple, więc to tak jakby wykorzystanie cudzego znaku towarowego (sam nigdy bym na takie skojarzenie nie wpadł, dopiero jakiś komentarz internauty mnie uświadomił).

technologie.gazeta.pl/internet/1,104530,12458034,Apple_a_sprawa_polska__Koncern_chce_uniewaznienia.html

Procesy o naruszenie prawa do znaku towarowego to generalnie ciekawa sprawa i często rozstrzygające w nich są empiryczne ekspertyzy psychologiczne, gdzie sprawdza się, czy w umyśle konsumentów faktycznie wystąpi właściwie „skojarzenie”. W tym przypadku jest to bardzo wątpliwie, więc nie wróżę amerykańskiemu koncernowi wielkich szans na przekonanie sądu.
Ciekawsze jest jednak co innego. Internauci od razu zaczęli kpić z manii technologicznego giganta do ochrony swojego znaku, podkreślając, że niedługo jedzenie jabłek na ulicy będzie naruszeniem praw własności intelektualnej. Ot, taki sobie absurd…

Czy na pewno?

Przeprowadziłem dość ciekawe porównanie. Niedawno było głośno o imponującej wycenie koncernu Apple, sięgającej 680 miliardów dolarów. Porównajmy to z… jabłkami. Na świecie produkuje się rocznie 70 milionów ton tych owoców (z czego prawie połowę w Chinach). Licząc 50 centów, albo maksymalnie dolara za kilogram, otrzymujemy wolumen produkcji od 35 do 70 miliardów dolarów. Zatem wartość koncernu Apple jest 10 do 20 razy większa od rocznej światowej produkcji jabłek jadalnych!

Gdyby zatem posługiwać się „argumentem siły”, to amerykański koncern właściwie miałby prawo do jabłka jako takiego, bowiem skupia w sobie większą część wartości światowej „jabłeczności”. Oczywiście jest jeszcze „argument zdrowego rozsądku”, ale w zdominowanym przez prawników świecie nie jest on już tak mocny jak w starych, dobrych czasach…
 

Komentarze (3)
Czy psycholog nie musi umieć... Ten okrutny homo sapiens
Najnowsze komentarze
2015-05-31 05:43
alebeka:
O pożytku z lobbystów i przekupnych naukowców...
BLABLABLA i nic wiecej. jaja jak berety !
2015-05-31 05:39
jasamjasam:
Usłużni analitycy o refleksie szachisty
Ales "felieton" wymoscil ! I z tego sie tak cieszysz jak by ci ktos w kieszen naplul?
2015-02-25 22:58
bdzik:
Historia nie lubi się powtarzać
Proszę czytać ze zrozumieniem. W proteście przeciw w sumie bardzo łagodnej rekomendacji S[...]
O mnie
Bartłomiej Dzik
Z wykształcenia ekonomista. Badacz szeroko rozumianego hazardu. Miłośnik literatury, gier komputerowych, czekolady i paru innych rzeczy. Może kiedyś zostanie pisarzem :-)
Kategorie
Ogólne