Czy psycholog nie musi umieć liczyć?
 Oceń wpis
   

Za miesiąc poprawkowe matury i „Gazeta Wyborcza” postanowiła zająć się problemem dyskryminowanej mniejszości dyskalkulików – osób o poważnie zaburzonych zdolnościach matematycznych. Dyskalkulik nie radzi sobie zupełnie nawet z dość prostymi operacjami matematycznymi, więc nie ma szans na zdanie obowiązkowej matury z matematyki.
GW sugeruje, że to poważny problem, podając przykład ucznia-humanisty, który chciałby zostać psychologiem czy dziennikarzem, ale niemożność zaliczenia matury z matematyki mu to uniemożliwia:

wyborcza.pl/1,126565,12180339,Chorzy_na_matematyke_na_maturze_nie_maja_szans.html

Daleki jestem od ferowania wyroków typu „dyskalkulia to wymysł i tak naprawdę nie istnieje”. Nie znam się na tym, więc przyjmuję, że coś takiego faktycznie może ludzi dotknąć. Uważam jednak tę kwestię za rzecz zupełnie trzeciorzędną w całej dyskusji. Rzeczą pierwszorzędną jest pytanie, czy powinniśmy przepuszczać na maturze dyskalkulików? Moim zdaniem – nie bardzo.

Argument, że ktoś będący totalnie na bakier z matematyką może wszak zostać psychologiem lub dziennikarzem jest wielce bałamutny. Współczesna psychologia mocno korzysta z metod ilościowych (statystyka, ekonometria). Co więcej – to właśnie dzięki nim  staje się „twardszą nauką” a nie jakimś arbitralnym bujaniem w obłokach. Psycholog nie mający pojęcia o analizie statystycznej nie tylko nie zrozumie najnowszych prac naukowych ze swojej dziedziny, ale może być wręcz niebezpieczny dla swoich przyszłych pacjentów.

Podobna sprawa ma się z dziennikarstwem. Żyjemy w świecie pełnym liczb, zestawień i wskaźników i dziennikarz powinien umieć się w nich sprawnie poruszać, co wymaga pewnego poziomu wiedzy z zakresu matematyki stosowanej. Jest z tym u nas strasznie krucho i czasem włos mi się jeży na głowie, gdy widzę jak bezmyślnie niektórzy dziennikarze podchodzą do statystyk, które opisują. Ach strach pomyśleć, że mogłoby być jeszcze gorzej.

Jest zatem bardzo grubym nieporozumieniem twierdzić, że w takich zawodach jak psycholog czy dziennikarz umiejętności matematyczne są zbędne. Wręcz przeciwnie – są one coraz bardziej potrzebne!

Cóż zatem ma zrobić wrażliwy humanistycznie dyskalkulik? GW sygnalizuje, że wspomniany wyżej młodzieniec jest niezły z polskiego i pisze teksty piosenek. Może niech spróbuje kariery jako „tekściarz”, do czego matura nie jest potrzebna. Jeśli mu się poszczęści, będzie miał dziesięć razy więcej kasy i pięknych adoratorek niż najlepszy mistrz matematyki.

Bo świat jest już tak urządzony, że pomimo kłód rzucanych pod nogi przez opresyjny system edukacji, humaniści i tak mają w życiu lepiej. Ja tam naprawdę wolałbym, by moja córeczka wyrosła na gwiazdę rocka niż panią inżynier…*

 

* acz mam nadzieję, że żona tego nie czyta :)

Komentarze (4)
Staś i Nel na indeksie Ile jabłka w jabłkach?
Najnowsze komentarze
2015-05-31 05:43
alebeka:
O pożytku z lobbystów i przekupnych naukowców...
BLABLABLA i nic wiecej. jaja jak berety !
2015-05-31 05:39
jasamjasam:
Usłużni analitycy o refleksie szachisty
Ales "felieton" wymoscil ! I z tego sie tak cieszysz jak by ci ktos w kieszen naplul?
2015-02-25 22:58
bdzik:
Historia nie lubi się powtarzać
Proszę czytać ze zrozumieniem. W proteście przeciw w sumie bardzo łagodnej rekomendacji S[...]
O mnie
Bartłomiej Dzik
Z wykształcenia ekonomista. Badacz szeroko rozumianego hazardu. Miłośnik literatury, gier komputerowych, czekolady i paru innych rzeczy. Może kiedyś zostanie pisarzem :-)
Kategorie
Ogólne