Dwanaście gwiazdek w gulaszu...
 Oceń wpis
   

Modne ostatnimi dniami stało się - w zależności od orientacji polityczno-światopoglądowej - wieszanie psów na węgierskim rządzie Victora Orbana albo, wręcz przeciwnie, wychwalanie go pod niebiosa. Pisząc nieco dialektycznie, muszę przyznać, że każda ze stron ma rację, a wynika to z faktu, że racja jest jak… no sami wiecie co.

Przy całej mojej sympatii dla konserwatyzmu i prawicy, jakoś nie palę się, aby dołączyć do chórku Orbanofilów, których dwa podstawowe argumenty uważam za dość słabe.

Pierwszy argument brzmi tak: Orban jest nielubiany z powodów nie tyle merytorycznych, co „obyczajowych”. Otóż takie rozróżnienie nie ma sensu. Unia Europejska to nie dawna Wspólnota Węgla i Stali, to projekt w równym stopniu ideologiczny, co ekonomiczny. Jak ktoś wstąpił i chce być w Unii, to musi zdawać sobie sprawę z takiego dobrodziejstwa inwentarza. Fajnie byłoby dostawać dopłaty czy subwencje i jednocześnie nie przejmować się Naturą 2000, moratorium na karę śmierci itd. itp., ale tak się nie da.

Wstępując do Unii, Węgrzy zgodzili się, że gulasz od tego momentu będzie doprawiany dwunastoma gwiazdkami. Widziały gały, co brały, na co głosowały, jaki traktat podpisywały… Jak się komuś taki układ nie podoba, to niech z UE wystąpi i zwiąże się np. z Turcją, a nie jęczy oburzony, że cytryna jest kwaśna.

Drugi popularny argument brzmi: Orbanowi wszystko by ładnie wyszło, gdyby nie lewicowy spisek, który mu rzuca kłody pod nogi. Nawet jeśli założymy (mocno optymistycznie), że to prawda, to… nie jest to żadne usprawiedliwienie dla niepowodzeń. Gdy ktoś idzie na wojnę z resztą świata, to niech się wcześniej odpowiednio uzbroi. Jak to świetnie ujął G.K. Chesterton, dobre chęci jako jedyna kompetencja sprawdzają się tylko u męczenników. A z dobrego męczennika nie będzie dobrego polityka.

Orban na trzy wyjścia: ugiąć kark, próbować wystąpić z UE, albo pójść na całość i samobójczo spróbować sprowadzić UE do standardów węgierskich, a nie odwrotnie. To trzecie byłoby bardzo, nie powiem, nadzwyczaj ciekawe. Natomiast bezproduktywne biadolenie, że zły lewicowy świat się przeciw nam sprzysiągł, nie ma większego sensu.

Komentarze (1)
O ratingach. Nieco inaczej... Późna emerytura to pikuś
Najnowsze komentarze
2015-05-31 05:43
alebeka:
O pożytku z lobbystów i przekupnych naukowców...
BLABLABLA i nic wiecej. jaja jak berety !
2015-05-31 05:39
jasamjasam:
Usłużni analitycy o refleksie szachisty
Ales "felieton" wymoscil ! I z tego sie tak cieszysz jak by ci ktos w kieszen naplul?
2015-02-25 22:58
bdzik:
Historia nie lubi się powtarzać
Proszę czytać ze zrozumieniem. W proteście przeciw w sumie bardzo łagodnej rekomendacji S[...]
O mnie
Bartłomiej Dzik
Z wykształcenia ekonomista. Badacz szeroko rozumianego hazardu. Miłośnik literatury, gier komputerowych, czekolady i paru innych rzeczy. Może kiedyś zostanie pisarzem :-)
Kategorie
Ogólne