Egzystencjalne zło antyradaru
 Oceń wpis
   

Parlament Europejski niczego tak nie pragnie, jak bronić nieodpowiedzialnych obywateli Unii przed nimi samymi. W rezolucji, która na szczęście ma na razie tylko charakter rekomendacji, zaproponowano ograniczenie prędkości na terenie zabudowanym do 30 km/h, blokady antyalkoholowe w samochodzie i zakaz urządzeń ostrzegających o kontrolach prędkości, nawet tych zintegrowanych z mapami w GPS.

www.rp.pl/artykul/69118,723374-PE--blokady-antyalkoholowe-w-samochodach-i-ograniczenie-do-30-km-h-w-miastach.html

O unijnych pomysłach można by napisać wiele. Choćby to, że jednocześnie lansuje się super-powolną jazdę i ekologiczne rozwiązania typu filtry cząstek stałych, które wymagają szybkiego śmigania, by sprawnie funkcjonować. Wiadomo, obywatel-klient za wszystko zapłaci, czy to w formie mandatu, straconego czasu czy rachunku w serwisie.

Szczególnie ciekawy jest jednak z pozoru mniej ważny element rekomendacji, o zakazie ostrzegania o kontrolach drogowych. W nieco łagodniejszej formie funkcjonuje on już teraz, zakazując wszelkiej maści antyradarów. W większości przechodzimy nad nim do porządku dziennego, choć stwarza on bardzo niebezpieczny precedens, zakładając, że zwykły obywatel nie ma prawa wiedzieć, co się wokół niego dzieje.

Nie neguję prawa do radarowych kontroli prędkości, nie neguje również zakazu używania urządzeń, które zakłócają pracę legalnych instalacji radarowych. Jednak trudno mi pojąć, jakież to egzystencjalne zło stanowi pasywny system, który ostrzega, że znaleźliśmy się w zasięgu działania urządzenia do pomiaru prędkości.

Zakaz pasywnego antyradaru czy nawet mapy radarów w GPSie przypomina zakaz używania wykrywacza "pluskiew" we własny domu, bo a nuż Wielki Brat kiedyś zechce nas podsłuchać i będzie miała problemy. Co ciekawe, pionierem tego stylu myślenia nie jest Unia Europejska, ale Stany Zjednoczone, gdzie od dawna (jeszcze przed 11 września 2001) funkcjonuje zakaz używania przez zwykłych ludzi zaawansowanego oprogramowania szyfrującego.

Państwo jest ze swej natury silniejsze od obywatela. Dysponuje aparatem przymusu, ma wielki budżet i środki techniczne, jakich pozbawiony jest przysłowiowy Kowalski. Obywatel ma prawo w miarę skromniutkich możliwości bronić swojej prywatności przed innymi, również przed Wielkim Bratem, do którego ma ograniczone zaufanie. Odbieranie mu tego prawa dekretem jest stawianiem się państwa w szczególnie uprzywilejowanej, niemal boskiej roli, co powinno wzbudzać nasz uzasadniony niepokój.

Komentarze (2)
Pożegnanie 60-ki Tłuszcz nasycony i porządek...
Najnowsze komentarze
2015-05-31 05:43
alebeka:
O pożytku z lobbystów i przekupnych naukowców...
BLABLABLA i nic wiecej. jaja jak berety !
2015-05-31 05:39
jasamjasam:
Usłużni analitycy o refleksie szachisty
Ales "felieton" wymoscil ! I z tego sie tak cieszysz jak by ci ktos w kieszen naplul?
2015-02-25 22:58
bdzik:
Historia nie lubi się powtarzać
Proszę czytać ze zrozumieniem. W proteście przeciw w sumie bardzo łagodnej rekomendacji S[...]
O mnie
Bartłomiej Dzik
Z wykształcenia ekonomista. Badacz szeroko rozumianego hazardu. Miłośnik literatury, gier komputerowych, czekolady i paru innych rzeczy. Może kiedyś zostanie pisarzem :-)
Kategorie
Ogólne