Tłuszcz nasycony i porządek wszechświata
 Oceń wpis
   

Dania słynie z wielu rzeczy. Bardzo wysokiego dochodu per capita, bardzo wysokiego poziomu zadowolenia z życia obywateli, dużej aktywności zawodowej seniorów i długowieczności czy wreszcie niesłychanie sprawnej i wszechogarniającej statystyki publicznej. Wszystko pięknie, ale przecież lepsze jest wrogiem dobrego. W ramach zachęcania i tak generalnie zdrowych obywateli do zdrowszego trybu życia opodatkowano tłuszcze nasycone, czyli np. masło:

wyborcza.biz/biznes/1,100896,10395853,W_Danii_zaczal_obowiazywac__podatek_tluszczowy_.html

Generalnie, Duńczycy mają być zdrowsi i żyć jeszcze dłużej. Bo przecież leczenie wywołanych przez spożywanie tłuszczy chorób kosztuje. Czy jednak paternalistyczna troska o obywateli idzie zawsze w parze z rachunkiem ekonomicznym? Oczywiście nie!

Jedno z najbardziej niepoprawnych politycznie prawideł współczesności, dobrze znane ekspertom, a izolowane od publicznej świadomości mówi, że najdroższymi klientami służby zdrowia są ci, których określamy właśnie jako „okazy zdrowia”.

Palacze czy obżartuchy żyją krócej, przez co służba zdrowia oszczędza na najbardziej kosztownych terapiach paliatywnych czy nowotworowych. Osoby o niezdrowym stylu życia to również zbawienie dla systemów emerytalnych, to dzięki nim reszta ma wyższe średnie emerytury. Zatem, gdyby kierować się kryteriami ekonomicznej sprawiedliwości, to raczej zdrowa żywności powinna być dodatkowo opodatkowana...

O co zatem w tym wszystkim chodzi, skoro nie o pieniądze? Kolejna nasuwająca się odpowiedź, że po prostu o to. by ludzie żyli długo i zdrowo, też nie jest taka oczywista. Jakiś czas temu opublikowane zostały wyniki badań, że można się niezdrowo odżywiać i minimalizować ryzyko powikłań, biorąc równolegle leki przeciwmiażdżycowe. Zamiast się cieszyć, potraktowano to jako groźną herezję, zachętę do nieodpowiedzialności, naruszenie porządku wszechświata niemalże. Okazuje się zatem, że wcale nie chodzi o ludzkie zdrowie czy radość z życia - ludzie mają być zdrowi i cieszyć się życiem tylko według ściśle określonego przez postępowców scenariusza!

Stolica Danii, Kopenhaga, była miejscem gdzie po raz pierwszy przy okazji ekologicznego kongresu tak głośno wyartykułowano, że ludzkość to generalnie problem dla zmęczonej Ziemi, że jest nas za dużo itd. itp. Reperkusją tego stylu myślenia są już australijskie pomysły wprowadzenia podatku od „nadmiarowych” dzieci, emitentów CO2. Po co zatem dbać o to, by ludzie długo żyli, skoro stanowią oni takie ekologiczne obciążenie dla planety? W postępowej retoryce troska o dobro obywatela miesza się dialektycznie z pogardą dla ludzkości jako takiej.

Postępowcom nie chodzi o  dobro ludzkość. Ani nawet o pieniądze. Chodzi o rząd dusz. Ludziom należy dyktować, co im wolno jeść, jakimi żarówkami powinni oświetla salony i ile mogą mieć dzieci. Takie urabianie będzie łatwiejsze, jeśli dodatkowo wzbudzi się u obywateli wyrzuty sumienia, że są wrzodem na ciele Matki Ziemi. I tak kroczek po kroczku do Nowego Wspaniałego Świata... 

Komentarze (1)
Egzystencjalne zło antyradaru O ratingach. Nieco inaczej...
Najnowsze komentarze
2015-05-31 05:43
alebeka:
O pożytku z lobbystów i przekupnych naukowców...
BLABLABLA i nic wiecej. jaja jak berety !
2015-05-31 05:39
jasamjasam:
Usłużni analitycy o refleksie szachisty
Ales "felieton" wymoscil ! I z tego sie tak cieszysz jak by ci ktos w kieszen naplul?
2015-02-25 22:58
bdzik:
Historia nie lubi się powtarzać
Proszę czytać ze zrozumieniem. W proteście przeciw w sumie bardzo łagodnej rekomendacji S[...]
O mnie
Bartłomiej Dzik
Z wykształcenia ekonomista. Badacz szeroko rozumianego hazardu. Miłośnik literatury, gier komputerowych, czekolady i paru innych rzeczy. Może kiedyś zostanie pisarzem :-)
Kategorie
Ogólne